Sztuka deep worku

Od kilku lat myślałem, że wiem wiele o deep worku. Ostatnie tygodnie jednak pokazały mi jak mało o tym wiem. Zagłębiłem się w książkę ”Praca głęboka” Cala Newporta, która natchnęła mnie, aby podzielić się moimi odczuciami z praktykowania deep worku.

Kiedyś rozumiałem deep work jako po prostu głęboką pracę, w tym magicznym stanie flow, gdy nagle wszystko dookoła przestaje istnieć, a skupienie sięga zenitu. Nie znałem najcenniejszych szczegółów i metod, aby ten deep work wynieść na szczyt.

Na dobrą sprawę, to pojawiał się przypadkiem, bo od praktycznie początku moich działań - miałem pewną poranną rutynę, która w ten stan flow mnie wprowadzała. Dzisiaj nie wygląda to inaczej, ale małe szczegóły sprawiły, że mój deep work stał się ostatnio prawdziwym deep workiem.

Głównym przeciwnikiem deep worku jest rozproszenie. Po czasie, gdy zdobywałem wiedzę na temat “zarządzania czasem”, tworzyłem to-do listę, co już mnie nieświadomie rozpraszało, bo przełączałem kontekst z danej kwestii, na organizowanie dnia. Teraz, mam główne zadanie dnia, które uznaje za zwycięstwo i przysiadając do deep worku, moim jedynym celem jest zająć się nim. Reszta nie ma znaczenia.

Kiedyś też po przeczytaniu książek o zarządzaniu czasem - stosowałem metodę pomodoro. Włączałem timer na 45 min, 5 min przerwy i tak w kółko. Usłyszałem, że jest to świetna technika, ale tkwiąc w niej, zauważyłem, że wcale na mnie nie działała dobrze. W ciągu 45 minut mój umysł nie był w stanie złapać stanu flow. Zajmuje to troszkę dłużej, z godzinę, a więc dosyć nieświadomie rezygnowałem z mojego stanu flow, bo usłyszałem, że metoda pomodoro działa świetnie. Na mnie nie działa, wręcz zabiera mi to, co najcenniejsze w deep worku.

Trafił do mnie szczególnie fragment w książce Newporta o poczuciu sensu w działaniu. Miałem momenty, gdy szukałem sensu w tym, co robię. Zastanawiałem się, czy są to duże rzeczy, czy dają naprawdę taką wartość dla ludzkości, czy to spełnia moje wszelkie ambicje.

Fragment książki, zrozumiałem na zasadzie: “szukanie sensu nie ma sensu, bo sens już we wszelkich rzeczach jest”. To genialne. Każda czynność, którą wykonujemy ma pewien sens. To my ten sens też rzeczom nadajemy.

Tworzenie produktów technologicznych, które mnie głównie zajmują - mają sens w każdym calu. Linijka kodu, która jest dobrze napisana, przekłada się na wartość dla niezliczonej ilości osób. Mała zmiana w produkcie, sprawia, że ten sens się tworzy - nie trzeba go usilnie szukać.

Stan flow, w którym znajduje się podczas deep worku, działa trochę jak procent składany. Im dłużej go powtarzam, tym więcej wartości wytwarzam i więcej wartości do mnie wraca.

Pomogło mi szczególnie ograniczenie social media. Od pewnego czasu nie posiadam żadnych aplikacji społecznościowych na telefonie. Jeśli chcę dodać jakąś treść typu instastory, instaluję aplikację, dodaje i odinstalowuje. Posty dodają się automatycznie, są zaplanowane. Na laptopie mam wtyczkę do Chrome o nazwie News Feed Eradicator, która blokuje feed’y na mediach społecznościowych. Jeśli chcę się czegoś dowiedzieć - muszę to wpisać. Zapobiega to przypadkowym bodźcom z zewnątrz, których nie chciałem otrzymać.

Kolejna rzecz, to miejsce i okoliczności pracy. Kończąc poranną rutynę, wchodzę do mojego biura, zamykam drzwi, jestem absolutnie niedostępny dla świata zewnętrznego. Mam wyciszone powiadomienia, nie wchodzę na Slacka - odpalam timer na 2 godziny. Po 2 godzinach, wychodzę, aby odpocząć, zjeść posiłek i wracam do biura na kolejne 2 godziny. To sprawia, że poświęcam 4 godziny tylko i wyłącznie na wysokiej jakości pracę. Oczywiście - zdarzają się kwestie, które muszę wykonać jako “płytką pracę” - przeczytanie maila, administracyjna kwestia, współprace i tak dalej. Wykonuje ją wyłącznie po tych 4 godzinach deep worku, wiedząc, że nie muszę poświęcać na nią mojej maksymalnej uwagi.

Trochę to postrzegam jak baterię. Codziennie wstając mam jej 100%. Jeśli będę od rana w wielu kontekstach, to zanim wejdę do biura, zjedzie mi do trybu low. Jeśli jednak wszelkie bodźce zewnętrzne są wyciszone, a w szczególności telefon - będę mógł poświęcić moją cenną baterię na wysokiej jakości pracę. Na deep work.

To wszystko sprawiło, że od nowa czuję potężny napęd. Jestem z natury niecierpliwy w działaniu, a deep work pozwala mi skondensować niecierpliwość w maksymalną efektywność - pracuję przy tym mniej, a znacznie lepiej. Tutaj jest największa dźwignia. Te 4 godziny wystarczają, abym popychał w ruch więcej wartości, niż jakbym rozpraszał się przez 10 godzin dziennie.